Małgorzata Szpakowska

Polska myśl kulturoznawcza XX wieku

(Komentarz do projektu)

  1. Założenia

    Projekt tych badań, które wieńczy teraz publikacja internetowa, poprzedzająca drukowaną, narodził się z dosyć prostej konstatacji. Do odzyskania niepodległości w 1918 roku znaczna część polskiej refleksji humanistycznej rozwijała się, z konieczności, bo w zaborze rosyjskim i pruskim nie było polskich uczelni, poza formalnymi strukturami akademickimi. Jedną z konsekwencji tego stanu rzeczy była, jeśli tak powiedzieć wolno, przyrodzona interdyscyplinarność tej refleksji, a w konsekwencji – trudność przyporządkowania wielu bardzo interesujących myślicieli do określonych dyscyplin. Ta akurat cecha okazała się trwała; odziedziczyli ją uczniowie, a potem uczniowie uczniów. I tak się działo, że profesjonalni filozofowie, socjologowie, etnologowie, ale również artyści wybiegali zainteresowaniami daleko wybiegali poza swoją ściśle określoną dziedzinę. Malarz uprawiał historiozofię, psycholog – refleksję moralną, a historyk literatury analizował osobliwości gospodarki polskiej pod okupacją niemiecką.

    Ich poglądy w jakiejś części oczywiście należą również do tradycyjnych dyscyplin naukowych: do historii, socjologii, filozofii, literatury. Nasza praca proponuje ułożenie ich w inną konstelację. Żeby jednak myślicieli tak różnych połączyć we wspólną całość, żeby uświadomić sobie i czytelnikom, że – mimo różnorodności specjalizacji i podejść – wielu z nich stawiało czoło tym samym problemom i trudnościom, a nawet czasem proponowało podobne rozwiązania – trzeba było znaleźć dla nich wspólny mianownik. A taki mianownik istnieje – jest nim szeroko rozumiana refleksja o kulturze. Stąd roboczo przyjęty termin „myśl kulturoznawcza”, dostatecznie pojemny, by można było nim objąć Witolda Gombrowicza z Romanem Ingardenem i Mariana Zdziechowskiego z Janem Strzeleckim. Nie zacierając różnic między nimi, ale też zdając sprawę z faktu, że ważnym, a często najważniejszym przedmiotem ich refleksji jest kultura: świat stworzony lub przetworzony przez człowieka.

  2. Budowanie antologii

    Prawdziwości przedstawionych założeń musiały dowieść przede wszystkim zebrane w antologii teksty myślicieli, których chcemy nazywać kulturologami. Tu jednak trzeba było uporać się z dosyć oczywistym problemem technicznym. Aby nadać polskiej myśli kulturoznawczej stosowną intensywność gatunkową, aby przekonać czytelników, że ta myśl jest istotna, ważna i obecna również tam, gdzie mało kto się jej spodziewał, należało w projektowanym opracowaniu zaprezentować możliwie najwięcej tekstów i autorów. Z kolei jednak, aby całość okazała się wyrazista i przekonująca – konieczna była dosyć surowa selekcja. Nasze wstępne listy zawierały do dziewięćdziesięciu nazwisk; a liczba ta ciągle jeszcze rośnie. Publikacja internetowa może być w zasadzie nieograniczona, ale publikacja „twarda” może objąć tylko pierwszorzędnych autorów, a tych liczba jest skończona.

    Obecnie przedstawiamy sześćdziesiąt haseł. Ze względu na wskazany dylemat, od początku – niezależnie od projektowanego wydania książkowego – zakładaliśmy powstanie dużej niepublikowanej kartoteki do użytku studentów, doktorantów i pracowników naukowych. Pozostałaby ona jednak w archiwalnej szafie Instytutu Kultury Polskiej, co byłoby restrykcyjne i anachroniczne. Dlatego projekt pełnej i rozwijającej się publikacji internetowej wydaje się dobrym sposobem upowszechnienia wyników tej pracy. Można ją sukcesywnie uzupełniać, a także przedstawić w przekładach (na przykład na angielski i rosyjski).

  3. Konstrukcja haseł

    Każde hasło, poza fragmentami prac samego autora, zawiera niedługi szkic wprowadzający, który umieszcza bohatera w konstelacji kulturoznawczej. Z założenia nie próbujemy omawiać całości dorobku autorów; dążymy do tego, by ich charakterystyki były możliwie wyraźnie wyprofilowane. Oczywiście jednak pełna standaryzacja w grę tu nie wchodzi. Są to po prostu mini-eseje interpretacyjne autorstwa kilkunastu osób o różnych temperamentach pisarskich. Obowiązuje jednak trafna interpretacja (weryfikowana w złożonym systemie recenzyjnym) oraz ramowe ograniczenie objętości (5-8 stron).

    Dalsza część hasła jest informacyjna. Składa się na nią krótki biogram bohatera oraz bibliografia. Najczęściej wyselekcjonowana, uwzględniająca prace omawianego autora najważniejsze w perspektywie poznawczej antologii i zarazem – jeśli to możliwe – najłatwiej dostępne. Jeśli autor jest znany w świecie – wskazujemy też ważniejsze przekłady lub obszary językowe, na których jego dzieła są obecne; jeśli jest to ktoś tak popularny jak Witkacy – odsyłamy dodatkowo do ogłoszonych drukiem bibliografii jego utworów. Wskazujemy wreszcie najważniejsze opracowania krytyczne na temat prezentowanego autora: krajowe lub (jeśli takie są) zagraniczne.

    Ostatni segment wprowadzenia stanowi nota edytorska, która – poza samym opisem bibliograficznym – zawiera zwięzłe uzasadnienie, czemu to ten a nie inny tekst (teksty) danego autora znalazł się w antologii. Mogą się pojawić także informacje dodatkowe: do jakiego nurtu w twórczości danego autora tekst ten się zalicza; na ile jest typowy lub właśnie nietypowy; czy może wiąże się z nim jakieś wydarzenie pozamerytoryczne i tak dalej.

    Na zasadniczy składnik antologii, czyli na tekst samego myśliciela-kulturologa, przeznaczamy każdorazowo około dwudziestu stron druku. Niestety, nie zawsze mogą to być teksty drukowane w całości. Przy bardzo wyraźnym ukierunkowaniu problemowym antologii dbałość o zachowanie integralności tekstów ustąpić musi przed dążeniem do ich wyrazistości merytorycznej. Naszym celem nie jest tym razem sporządzenie antologii najciekawszej rodzimej eseistyki, lecz wskazanie wspólnych wątków u autorów z pozoru bardzo różnych.

  4. Przykładowe hasła

    Jako ilustrację przedstawiam trzy hasła. Ich bohaterami są myśliciele przyporządkowani bardzo określonym dziedzinom: filozof, socjolog i artysta.

    1. Filozof – autorem przedstawionej dalej analizy jest Andrzej Kołakowski – to Kazimierz Twardowski, twórca szkoły lwowsko-warszawskiej, czyli polskiej odmiany filozofii analitycznej. W wydaniu Twardowskiego oznaczało to – od chwili rozpoczęcia przez niego wykładów na Uniwersytecie Lwowskim w 1895 roku – przede wszystkim profesjonalizację filozofii: na jego seminarium uprawiano teorię poznania, analizę języka nauki, metodologię, klasyfikację nauk. Nie uprawiano natomiast – dotyczy to zarówno samego Twardowskiego, jak jego uczniów – refleksji historiozoficznej, która dominowała w polskiej myśli filozoficznej XIX wieku.

      Wpływ szkoły Twardowskiego na sposób uprawiania filozofii w Polsce w okresie międzywojennym, a i powojennym, był ogromny i jest powszechnie znany. Twardowski oddziałał nie tylko na logików, co zrozumiałe, lecz także na tomistów i marksistów. Odcisnął się też na sposobie uprawiania refleksji o kulturze przez takich badaczy, jak Ossowscy, Tatarkiewicz, Świeżawski. Ale warto pamiętać, że w tej właśnie dziedzinie występował nie tylko jako metodolog. W rozprawie O czynnościach i wytworach. Kilka uwag z pogranicza psychologii, gramatyki i logiki z 1912 roku przedstawił ciąg precyzyjnych klasyfikacji, odróżniając najpierw czynności ludzkie od wytworów, potem wśród wytworów wyróżniając psychofizyczne, te z kolei dzielące się na nietrwałe (pieśń, myśl) i trwałe (pismo, kreska, rzeźba) – i tak dalej. W wyniku tych podziałów udało mu się na koniec wyodrębnić klasę „zobiektywizowanych sztucznych tworów kulturowych kreowanych przez ludzi”, stanowiących bytową podstawę nauk o kulturze. Dzięki temu nauki te mogły uniezależnić się nie tylko od przyrodoznawstwa, ale także od psychologii; ukonstytuowany został ich autonomiczny przedmiot. Natomiast pewną osobliwością zaproponowanego tu rozwiązania była nieobecność wymiaru historycznego.

      Koncepcja tworów psychofizycznych pozwalała powiązać podmiotowe i przedmiotowe aspekty zjawisk kulturowych, a zarazem przeciwstawiać się jednostronnemu redukowaniu tych zjawisk zarówno do wymiaru podmiotowego przez psychologizm, jak do wymiaru przedmiotowego przez socjologizm czy strukturalizm. Koncepcja Twardowskiego broniła doniosłości antropologiczno-psychologicznych źródeł kultury; broniła ponadindywidualnego charakteru tworów artystycznych, religijnych i naukowych, podkreślając zarazem, że nie można ich sprowadzić do ich ściśle fizycznych aspektów. Innymi słowy: konstytuowała naukę o kulturze jako dziedzinę o jasno wyodrębnionym przedmiocie i metodzie badawczej.

      Jako teksty reprezentatywne dla myśli Twardowskiego o kulturze w antologii znaleźć się mają oczywiście fragmenty rozprawy O czynnościach i wytworach, a także fragment rozprawy O psychologii, jej przedmiocie i zadaniach dotyczący stosunku psychologii do nauk o przyrodzie oraz nauk humanistycznych.

    2. A teraz z kolei socjolog – Jan Strzelecki (hasło w opracowaniu Pawła Rodaka). Z naszego punktu widzenia najistotniejsze w jego myśli jest ponadnaturalistyczne widzenie człowieczeństwa, wolne od wszelkich determinizmów: biologicznego, historycznego, ekonomicznego. Kondycja człowieka bowiem nie daje się wytłumaczyć prawami, jakie rządzą funkcjonowaniem organizmów żywych, systemem produkcji i wymiany dóbr albo rozwojem historycznym. Człowiek, podlegając tym wszystkim prawom, ma jednak zdolność ich przekraczania, a transgresja ta jest ostatecznym sprawdzianem jego człowieczeństwa. Człowieczeństwo nie jest nam dane; jest ciągle ponawianym zadaniem, konstrukcją ludzką wznoszoną przeciw nieludzkiej naturze.

      Tę opozycję Strzelecki wywodzi z doświadczeń ekstremalnych, spisanych w Próbach świadectwa: z doświadczeń wojny, okupacji, eksterminacji, Zagłady. Powraca do nich właściwie stale, a w nawrotach tych krystalizuje się jego myśl własna i forma pisarstwa. Wojna totalna to dla niego „czas pogwałcenia absolutnych wartości”, ujawnienie kruchości ludzkiego świata w jego historycznych, kulturowych i społecznych ustanowieniach. Odpowiedzią na tę diagnozę nie jest jednak nihilizm, lecz przeciwnie – przekonanie, że jedynym oparciem wobec kataklizmu jest wspólnota tworzona przez więź braterstwa. Ta wspólnota trwa dzięki pojedynczym, osobowym aktom istnienia, ale akty te, wykraczając poza wymiar jednostkowy, tworzą kulturę. W różnorodności swoich form jest ona oczywiście historyczna, jednak – przez afirmację wartości podstawowych – poza historię wykracza. Jest obszarem realizacji twórczych możliwości człowieka, a jednocześnie przestrzenią dialogu i współdziałania.

      Zaprzeczeniem tak rozumianej kultury są wszelkie totalitaryzmy, w których następuje „uprzedmiotowienie ludzkich działań i postaw” oraz „urzeczowienie stosunku człowieka do człowieka”. Świat totalitarny – to świat zdeterminowany. Krytyka dwudziestowiecznych determinizmów we wszelkich odmianach (konserwatyzm, nacjonalizm, progresizm, marksizm-leninizm) oraz ich masowyxh ideologizacji (narodowy socjalizm i stalinizm) stanowi stały wątek w pisarstwie Strzeleckiego. Jego postawa czytelna w tekstach nie pozostawała też bez wpływu na jego wybory życiowe – od młodzieńczego socjalizmu po czynny udział w działaniach opozycji demokratycznej i potem współpracę z jawnymi i tajnymi strukturami Solidarności.

      Jako teksty reprezentatywne dla myśli Strzeleckiego o kulturze w antologii znalazły się fragmenty Prób świadectwa, w których stopione zostały w jedno okupacyjne doświadczenia autora i jego refleksja nad kulturą.

    3. I wreszcie artysta – czyli Stanisław Ignacy Witkiewicz (w moim opracowaniu). Tu zadanie było stosunkowo najprostsze: Witkacy uprawiał refleksję kulturologiczną explicite, a że uprawiał ją po swojemu – to już osobna sprawa. W każdym razie pozostawił moc tekstów na ten właśnie temat, a stanowisko swoje w zasadniczych zrębach sformułował już w wydanych w 1919 Nowych formach w malarstwie.

      Przypominam je już tylko w skrócie. Kluczową kategorią w estetyce i antropologii Witkacego jest Tajemnica Istnienia; przeżycie metafizyczne, przeżycie Tajemnicy Istnienia stanowi zarówno korelat Czystej Formy w sztuce, jak doświadczenie konstytuujące człowieczeństwo. Uczestnictwo w kulturze – i to w kulturze symbolicznej: religii, sztuce, filozofii – jest więc wyznacznikiem prawdziwie ludzkiej egzystencji; można powiedzieć, że dla Witkiewicza dosłownie nie ma człowieka poza kulturą rozumianą aksjologicznie. Jest to jednak dość ekskluzywne rozumienie człowieczeństwa, poza tym obszarem sytuuje się szara masa ludzka, która do wartości wyższych nie ma dostępu; mierzwa, na której wyrastają kwiaty indywidualizmu.

      W historiozofii Witkacego zasadniczym problemem jest zatem nieusuwalny konflikt między tym, co indywidualne, a tym, co społeczne: między kulturą w sensie aksjologicznym, skorelowaną z istnieniem wybitnych jednostek, a kulturą w sensie antropologicznym, przynależną masom. Nie są to jednak porządki całkowicie od siebie niezależne. Z niektórych twierdzeń Witkiewicza wynika nawet – choć zakrawa to na paradoks – że kultura w sensie aksjologicznym, sfera poszukiwania Absolutu, jest w gruncie rzeczy epifenomenem rozwoju gatunkowego. A to dlatego, że wybitne indywidualności pojawiły się w toku ewolucji jako czynnik przyspieszający rozwój gatunkowy, ale gdy ten rozwój nabrał właściwej dynamiki – przestały już być potrzebne; „masa szarego tłumu wyciągnęła swoje macki po władzę: może je jeszcze na chwilę cofnąć, ale by z jeszcze większą siłą wyciągnąć tysiące nowych i potężniejszych, oplątując całą ziemię”. Obecny kryzys, objawiający się w zaniku religii, upadku sztuki i samobójstwie filozofii, a także w nieustannych wojnach rewolucjach i przewrotach społecznych – to nic innego, jak przejawy tego fundamentalnego przełomu, „chwila przewalenia się naszej historii w drugą jej część”.

      W przypadku Witkiewicza wybór tekstu najbardziej reprezentatywnego nie nastręczał trudności; rozdział o rozwoju społecznym z Nowych form w malarstwie i wynikających stąd nieporozumień nasuwał się jako rozwiązanie oczywiste. Może nawet zbyt oczywiste: z teoretycznych prac Witkacego jest to fragment chyba najbardziej znany, a można by wybrać inne, równie wyraziste, choćby z Niemytych dusz. Przeważył jednak wzgląd, że przygotowywana przez nas antologia nie jest przecież kierowana do witkacologów. Ani zresztą do spadkobierców szkoły warszawsko-lwowskiej czy do historyków myśli socjologicznej, żeby poprzestać na wskazanych tu przykładach. Poza zamiarem wyznaczenia pola, które pierwotnie nazwaliśmy polską myśl kulturoznawczą, a którą ostatecznie chcielibyśmy nazwać Kulturologią polską XX wieku, opracowanie ma bardzo konkretny cel edukacyjny. Jest adresowane zarówno do czytelnika polskiego, jak i obcego – każdy znajdzie w niej intelektualny rysopis Polski XX wieku. Załączone bibliografie wskazują ścieżkę, którą czytelnik może podążyć dalej.