Tadeusz Żeleński Boy

Tadeusz Żeleński Boy

Tadeusz Żeleński urodził się w roku 1874 w Warszawie jako syn kompozytora Władysława Żeleńskiego. W roku 1885 rodzina przeniosła się do Krakowa; tam Żeleński ukończył szkołę, a następnie medycynę na Uniwersytecie Jagiellońskim (1900) i rozpoczął praktykę, między innymi jako lekarz kolejowy. Z medycyną rozstał się ostatecznie dopiero po wojnie światowej, w 1919 roku.

Krakowską młodość spędził w środowisku młodopolskiej cyganerii. Przyjaźnił się ze Stanisławem Przybyszewskim, Rudolfem Starzewskim, Stanisławem Wyspiańskim; był jednym z gości słynnego wesela Lucjana Rydla w Bronowicach, zresztą w 1904 roku sam ożenił się z Zofią Pareńską, Zosią z Wesela. Wspomnienia z tych czasów zebrał w tomach Ludzie żywi (1929) i Znasz-li ...

[czytaj biografię...]    [czytaj bibliografię...]    [powrót do listy haseł...]

TADEUSZ ŻELEŃSKI (BOY) – próba zdrowego rozumu

W żadnej dziedzinie nie był teoretykiem. I w żadnej nie żywił takich ambicji. Toteż niełatwo wskazać intelektualny rodowód jego wizji kultury. Sam zapewne czułby się najlepiej w kontekście tradycji francuskiej, ściślej, jej racjonalistycznej, oświeceniowej wersji. W kwestiach obyczajowych bliskie mu były liberalne poglądy Bertranda Russella i Benjamina Lindsaya, w studiach o literaturze interesował się głównie biografistyką, w publicystyce społecznej kierował się zdrowym rozumem, co często narażało go na zarzut niedostatecznej głębi. Szczerze wyznawał wartości, które w pierwszej połowie XX wieku uważano za nowoczesne: demokratyczną równość wobec prawa, przewagę rozumu nad namiętnościami i nauki nad wiarą, partnerskie stosunki między płciami. A także odrzucenie przesądów i uprzedzeń oraz znacznej części tradycji, zwłaszcza mesjanistycznej i sarmackiej. Krytykował też modernistyczne pozy i nastroje.

Boy był prawdopodobnie najbardziej wpływowym pisarzem dwudziestolecia międzywojennego; jego poglądy podzielała znaczna część ówczesnej ...

[czytaj dalej...]

Trzy artykuły Boya ilustrują rozmaite strony jego twórczości. Historia pewnych mebli (z tomu Ludzie żywi, pierwodruk: „Kurier Poranny. Niedzielny Dodatek Ilustrowany” do nr 322/1927) unaocznia jego stosunek do wielkich twórców kultury. Szacunek dla Wyspiańskiego-artysty miesza się tu ze zdroworozsądkowym rozbawieniem; dzieło sztuki wchodzi w konflikt z prozą życia. Błogosławieństwo czy przekleństwo (z cyklu Piekło kobiet, w tomie Nasi okupanci, pierwodruk: „Kurier Poranny” nr 333/1929) to fragment kampanii o upowszechnienie świadomego macierzyństwa – czyli o życie ułatwione. Kolejny tekst dotyczy ślepoty moralnej apologetów Polski sarmackiej; Robak wojskowy i cywilny (w tomie Brązownicy i inne szkice o Mickiewiczu, pierwodruk: „Wiadomości Literackie” nr 36/1934) opowiada szczegółowo i sceptycznie o interesach rodziny Sopliców.

Przedruk według:
Historia pewnych mebli, w: Pisma t. 3, Ludzie żywi, PIW, Warszawa 1956;

Błogosławieństwo czy przekleństwo, w: Pisma t. 15, Nasi okupanci, PIW, Warszawa 1958;

Robak wojskowy i cywilny, w: Pisma t. 4, Brązownicy i inne szkice o Mickiewiczu, PIW, Warszawa 1957.

Tadeusz Żeleński (Boy)


HISTORIA PEWNYCH MEBLI

Dwudziesta rocznica śmierci Wyspiańskiego. Każdy obchodzi ją po swojemu. Teatry grają coś lub nie, dzienniki wydają specjalne numery, literaci licytują się na słowa. Przychodzi mi ochota też obejść tą datę, przytaczając parę nieznanych lub zapomnianych szczegółów, nieco wspomnień osobistych, tyczących interesującej karty w działalności Wyspiańskiego. Będę mówił jak zwykle szczerze, więc mnie znów pewno jak zwykle zwymyślają za profanację.

Chodzi o meblarstwo Wyspiańskiego. Mogę o nim mówić jako kilkuletni posiadacz i lokator jedynego mieszkania, jakie Wyspiański skomponował w całości, urządzonego wedle jego projektów i wzorów.

Wyspiański miał o urządzeniu mieszkania swoje zupełnie zdecydowane pojęcia. O czym on ich zresztą nie miał! Przyjaciele żartowali nieraz, że gdyby mu oddać świat do urządzenia, okazałoby się, że on ma gotowe idee o wszystkim, jak co powinno wyglądać. Gdyby się do niego zwróciła np. dyrekcja kolei z prośbą o projekt na lokomotywę, Wyspiański wcale by się nic tym nie zdziwił, ale przyniósłby nazajutrz najdokładniej wyrysowany model lokomotywy wedle swego rozumienia. Nieodżałowana to szkoda, iż kiedy się ubiegał o dyrekturę krakowskiego teatru, dość podstępnie postarano się o to, aby mu jej nie dać. Wprawdzie ówczesny stan zdrowia nie byłby mu pozwolił długo być czynnym, ale z pewnością byłby pozostawił interesujący ślad, jak na wszystkim, czego się dotknął. Kiedy się wybrał do Zakopanego, Tatry mu się nie podobały, powiedział, że on by je inaczej przestawił!

Rzecz oczywista, że musiało go zajmować meblarstwo. Któremuś ze znajomych, który sobie urządzał kawalerskie mieszkanko, Wyspiański zaprojektował jakiś uniwersalny mebel, który miał być łóżkiem, komodą, szafą i stolikiem. Skomponował meble do teatru, tworząc świetlicę Bolesława Śmiałego. Brakło mu tylko sposobności do rozwinięcia swoich pomysłów na szerszą skalę. Niebawem znalazła ...

[czytaj dalej...]