Czesław Miłosz

Czesław Miłosz

Czesław Miłosz, poeta, prozaik, eseista, tłumacz, historyk  literatury,  urodził się 30 czerwca 1911 roku w Szetejniach nad Niewiażą (Litwa) jako syn Aleksandra Miłosza i Weroniki z Kunatów. Lata dzieciństwa spędził w rodzinnym majątku oraz podróżując po  Rosji u boku matki i ojca, inżyniera, specjalizującego się w budowie dróg i mostów.

Od początku lat dwudziestych zamieszkał w Wilnie. Najpierw uczył się w gimnazjum im. Zygmunta Augusta, a od 1929 roku był studentem Uniwersytetu Stefana Batorego, początkowo na Wydziale Humanistycznym, następnie na Wydziale Prawa i Nauk Społecznych. Studia prawnicze łączył z działalnością literacką: wstąpił do Sekcji Twórczości Oryginalnej Koła Polonistów, a w 1930 roku zadebiutował utworami poetyckimi na łamach uniwersyteckiego czasopisma "Alma Mater ...

[czytaj biografię...]    [czytaj bibliografię...]    [powrót do listy haseł...]

CZESŁAW MIŁOSZ – kultura, historia, metafizyka

W swoich wypowiedziach eseistycznych Czesław Miłosz nie sformułował wprost teorii czy definicji kultury, niemniej samo pojęcie było traktowane przez pisarza jako kategoria kluczowa w opisie rzeczywistości. Rozważania nad sensem kultury wpisane są integralnie w każdy z wymiarów jego intelektualnych eksploracji: metafizyczny, historyczny, teologiczny i filozoficzny, antropologiczny i lingwistyczny, wreszcie – autobiograficzny. Debiutujący w latach 30-tych XX wieku, Miłosz pozostał czynny pisarsko niemal do ostatnich miesięcy życia. Oczywiste jest zatem, że koncepcja kultury w jego pracach zmieniała się i dojrzewała. Epokowa przepaść, doświadczenia traumatycznie przeistaczające świadomość nie tylko osób, ale i narodów, dzielą intuicyjne uwagi na temat regionalizmu, tradycji i źródeł tożsamości, wyrażane w artykułach zamieszczanych na łamach przedwojennych "Żagarów" od tych bliskich ujęciu historycznemu oraz antropologicznemu  w Rodzinnej EuropieKulturze masowej (oba wydania 1959), a tym bardziej od filozoficznej syntezy i zrelatywizowanej, a zarazem uparcie uniwersalizowanej wykładni kultury w Ziemi Ulro (1977) ...

[czytaj dalej...]

Swoje przekonania i refleksje na temat kultury Czesław Miłosz wypowiedział najobszerniej i najbardziej wnikliwie w wydanej w 1977 roku książce eseistycznej Ziemia Urlo. Koncepcję kultury ujawniają zwłaszcza rozważania nad twórczością autorów, którzy najbardziej Miłosza inspirowali: Dostojewskiego, Blake'a i Swedenborga. Te właśnie fragmenty Ziemi Urlo znalazły się w niniejszym wyborze. Zrezygnowano z przypisów, ponieważ nie pochodzą one od autora.

Przedruk według: Czesław Miłosz, Ziemia Urlo, Wydawnictwo Znak, Kraków 2000, str. 70-87 i 182-207.

Skróty zaznaczono (...)

Czesław Miłosz
Ziemia Urlo

(...)

13

Pierwszy poemat, który mnie przejął, ujarzmił i oddał w służbę inkantacji, zostawił w mojej pamięci obrazy i nastrój, nie zostawił żadnych słów. W roku 1916 bodaj, pięcioletni, słuchałem (działo się to w Rosji), jak mi czytają z książki o dużym formacie, wydanej, jak przypuszczam, przez księgarnię Idzikowskiego w Kijowie, a napisanej zapewne przez któregoś z poetów-uchodźców, żeby zarobić parę groszy (zadrżyjcie, pracownicy pióra, jakaż odpowiedzialność). Była to opowieść wierszem o chłopcu-sierocie, który powraca do rodzinnej wsi, ale znajduje tam tylko zgliszcza. Brnie przez chwasty i pokrzywy, szukając miejsca, gdzie została pogrzebana jego matka, ale na próżno. Nagle tak oplątują go kolczaste ręce ożyn, że nie może iść dalej, a to właśnie matka zatrzymała go na swojej mogile. Łzy ściskały mi gardło i melodramat ułożył się w trwały wzór, którego ślady znajdowałem później w sobie nieraz. Na ogół jednak wczesne lektury muszą zostać ciemnością, tu i ówdzie trochę rozświetloną. Ciemnością nawet dosłownie, jak owych zim na Litwie, kiedy mam lat osiem, dziewięć, miga świeczka domowego wyrobu, w kątach aż szumi od kłębienia się ogromnych czarnych karaluchów, a ja czytam, co znalazłem, same zabytki z młodości moich dziadków czy rodziców – roczniki "Przyjaciela Dzieci", "Kłosów", "Wieczorów Rodzinnych", "Biesiady Literackiej". Jedyny atlas geograficzny pochodził z połowy ubiegłego stulecia i Afryka na nim miała w środku wielką białą plamę. Nie dojdzie się do ładu, szukając danych, komponent przeznaczenia w drugorzędnych sentymentalnych romansach, w przeróbkach i skrótach klasyków dla kobiet i młodzieży, w ilustracjach – choć najsilniej chyba oddziałały na mnie oprawne periodyki z okolic roku 1840 (polskie? francuskie?) z powodu ich kolorowanych drzeworytów przedstawiających zwierzęta i rośliny dalekich krajów, dzikie ludy w ich okazałej nagości tudzież suknie dam jak z żurnalu mód. Tak jakbym teraz stał przed zasłoną, rozsuwam ją i ukazuje się druga zasłona, za nią nic wyraźnego, najwyżej smak tajemnicy, bo nie umiem nazwać, czym były dla mnie pręgowane rylcem ciała Murzynów, błękity baloniastych spódnic, łagodna różowość wstążek, wszystko w zapachu stęchlizny i z rdzawymi plamami na stronicach. Tam mój rodowód, wśród tytułów na grzbietach tomów, które dzisiaj są białymi krukami, takich jak Ogrody północne Strumiłły, Zielnik ekonomiczno-techniczny Giżyckiego czy też pierwsze wydanie (jak to dziś odgaduję) Ballad i romansów pana Mickiewicza. Za łatwo byłoby racjonalizować rzutując wstecz, a dotyczy to również wpływu Fenimore ...

[czytaj dalej...]