Stanisław Lem

Stanisław Lem urodził się 12 września 1921 we Lwowie. Jego ojciec był lekarzem, dzieciństwo i wczesna młodość Lema upłynęły w dobrych warunkach materialnych, dzięki czemu od najwcześniejszych lat mógł swobodnie rozwijać swoje szerokie zainteresowania. Podczas drugiej wojny światowej studiował w lwowskim Instytucie Medycznym (w okresie okupacji radzieckiej), a po zajęciu Lwowa przez Niemców był pomocnikiem mechanika i spawaczem w warsztacie złomiarskim. W 1946 jako repatriant przeniósł się do Krakowa. W tym samym roku zadebiutował jako pisarz. W 1948 uzyskał absolutorium na studiach medycznych. Od początku lat 50. poświęcił się wyłącznie twórczości pisarskiej. Współpracował z licznymi czasopismami, odgrywającymi wówczas doniosłą rolę w polskiej ...

[czytaj biografię...]    [czytaj bibliografię...]    [powrót do listy haseł...]

STANISŁAW LEM – stochastyczna teoria kultury

Literatura, jaką stworzył Lem, wymyka się podziałom genologicznym, łącząc na przykład groteskowe narracje i stylizacje z najpoważniejszą refleksją nad kulturą i przekraczając (zwłaszcza od końca lat 60.) granice dzielące beletrystykę od eseistyki. Przekroczenie to dokonuje się inaczej niż w modernistycznych powieściach Tomasza Manna, Hermanna Brocha czy Roberta Musila, jest bowiem w znacznie większej mierze oparte na wiedzy naukowej. Krytycy dostrzegają w tekstach Lema szereg fundamentalnych sprzeczności, na przykład stałą opozycję między racjonalizmem i antyscjentyzmem, napięcie pomiędzy naturalistyczną i kulturalistyczną antropologią albo przedstawianie futurologicznych idei przy pomocy anachronicznych środków formalnych. Aporie te nie są jednak mankamentami – przeciwnie, to właśnie one ustanawiają szereg jakości, dzięki którym utwory Lema osiągają szczególną wyrazistość intelektualną. Od kontradykcji nie jest też wolny obraz człowieka w jego twórczości. Chociaż wielu bohaterów Lema to postacie o uproszczonym modelunku psychologicznym, to jednak w jego ...

[czytaj dalej...]

Golem XIV, którego fragment prezentujemy, należy do późnych utworów Lema. Tytułowy bohater to superkomputer, jego losy omówione są w fikcyjnym wstępie. Zwraca się on do ludzi w Wykładzie inauguracyjnym. O człowieku trojako, przedstawiając analizę natury i kultury ludzkiej z ponadludzkiego punktu widzenia. Poprzez tę dość szczególną maskę Lem opisuje zwięźle swoją własną antropologię. Wielokrotnie zwracano uwagę na to, że w Golemie XIV Lem opisał proces doboru naturalnego, którego podstawową instancją jest genotyp, co oznacza, że niezależnie od Richarda Dawkinsa sformułował w tym utworze koncepcję „samolubnego genu”.

Przedruk według: Golem XIV, Wyd. Literackie, Kraków 1981, s. 26-33, 56-64, porównany z edycją w ramach Dzieł zebranych: Golem XIV, Wyd. Literackie, Kraków 2001, s. 27-34, 57-64. Skróty zaznaczono: (...).

Stanisław Lem

Golem XIV (fragmenty)

 

O człowieku mam dzisiaj mówić, i będę mówił o nim trzy razy, jakkolwiek punktów widzenia, to jest poziomów opisu albo stanowisk obserwacyjnych jest ilość nieskończona, lecz trzy mam dla was – nie dla mnie! – za naczelne.

Jeden jest najbardziej wasz własny, najstarszy, historyczny, tradycyjny, rozpaczliwie heroiczny, pełen rozdzierających sprzeczności, które moją logiczną naturę przyprawiały o politowanie, nim się do was dokładniej nie przystosowałem i nie przywykłem do waszej nomadyczności duchowej, właściwej istotom spod obrony logiki uciekającym w antylogiczność, a z tej, jako nie do wytrzymania, powracającym na łono logiki, przez co właśnie jesteście nomadami, nieszczęśliwymi w oboim żywiole. Drugie stanowisko będzie technologiczne, a trzecie – uwikłane we mnie, jako punkt oparcia neoarchimedesowy – pokrótce jednak tego nie zapowiem, więc raczej samą rzecz otworzę.

Od przypowieści rozpoczynam. Mógł Robinson Crusoe, znalazłszy się na wyspie bezludnej, skrytykować najpierw wszechstronny niedostatek, co stał się jego udziałem, bo tyle brakło mu rzeczy pierwszych i niezbędnych do życia, a większości pamiętanych nie mógł i przez lata odtworzyć. Lecz krótko tylko potroskawszy się, jął gospodarować tym dobytkiem, który zastał, i urządził się jakoś na koniec.

Nie inaczej się stało, choć nie w jednej chwili, lecz wzdłuż tysiącleci, kiedyście wynikli z pewnej gałęzi drzewa ewolucyjnego, z tego konaru, który pono był szczepem drzewa wiadomości, i zastaliście z wolna samych siebie, zbudowanych tak, a nie inaczej, z duchem urządzonym w pewien sposób, ze sprawnościami i granicami, jakich ani sobie nie zamawialiście, ani nie życzyli, i z takim rynsztunkiem musieliście działać, albowiem Ewolucja, odbierając wam wiele darów, jakimi przymusza inne gatunki do służby sobie samej, nie była aż tak lekkomyślna, żeby wam też zabrać instynkt samozachowawczy: tak znaczną swobodą was nie obdarowała, boż gdyby to uczyniła, zamiast tego gmachu, mną wypełnionego, i tej sali ze wskaźnikami, i zamiast was zasłuchanych, rozpościerałyby się tu sawanna i wiatr.

Dała wam też Rozum. Z miłości własnej – bo wskutek konieczności oraz przyzwyczajenia zakochaliście się ...

[czytaj dalej...]