Jan Kott

Jan Kott urodził się 27 października 1914 roku w Warszawie w rodzinie inteligenckiej. Od początku lat trzydziestych uczestniczył w życiu kulturalnym stolicy jako literat, recenzent i członek rozmaitych stowarzyszeń studenckich. W czerwcu 1939 roku ożenił się z Lidią Steinhaus, córką wybitnego polskiego matematyka Hugona Steinhausa. Brał udział w obronie Warszawy we wrześniu 1939. Do grudnia 1941 roku przebywał we Lwowie, a następnie powrócił do Warszawy. W 1944 wstąpił do PPR i GL. W latach 1945-1953 mieszkał głównie w Łodzi. Był czołowym autorem tygodnika „Kuźnica” (1945-48). Na przełomie lat 40. i 50. publikował liczne teksty polityczne i ideologiczne, oraz tomy krytyczne: Mitologia i realizm (1946), w którym znalazł się esej ...

[czytaj biografię...]    [czytaj bibliografię...]    [powrót do listy haseł...]

JAN KOTT – spektakl kulturowych powszechników

Słowem, które chyba najlepiej określa styl prozy eseistycznej Jana Kotta, jest „zmysłowość”. Teorie, systemy oderwanych pojęć były dla niego, jeśli nie liczyć zaangażowania w okresie stalinizmu, co najwyżej tłem refleksji, nigdy jej sednem. Był rasowym sensualistą, jego czytelnicy mogą niemal bezpośrednio obcować z ludźmi i zdarzeniami, o których pisał z rzadko spotykaną sugestywnością. Znakomite pióro stawia go w rzędzie najświetniejszych stylistów polskiego eseju, obok Boya i Stempowskiego, którzy zresztą wywarli na niego znaczący wpływ.

Droga intelektualna Kotta, od młodego warszawskiego poety z lat międzywojnia po światowej sławy znawcę Szekspira, była zawiła. Z początku interesował go surrealizm, ale zaraz po wojnie zaczął się zajmować historią form powieściowych. Podczas wojny przejął się marksizmem oraz ideologią komunistyczną, został członkiem Polskiej Partii Robotniczej i bojownikiem Gwardii Ludowej. W recenzji spektaklu Nie-Boskiej Komedii w reżyserii Konrada Swinarskiego (1965) pisał: „diabeł systemologii, diabeł jednej formuły. ...

[czytaj dalej...]

Prezentowany esej, Bunraku i kabuki albo o naśladownictwie, zawiera główne wątki kulturologicznej refleksji Kotta, dotyczącej jednolitości estetycznego doświadczenia egzystencji, którego wyrazem jest spektakl teatralny, podkreślający poprzez swoje konwencje umowność wszelkich kategorii, za pomocą których ludzie usiłują uporządkować nieskończenie różnorodny chaotyczny strumień rzeczywistości.

Przedruk według: Bunraku i kabuki albo o naśladownictwie, pierwodruk: „Wiadomości”, Londyn 1974, przedruk w: Kamienny Potok, Kraków 1991, s. 199-214.

Jan Kott
Bunraku i kabuki albo o naśladownictwie

1

Piękna kobieta przegląda się w lusterku, różuje policzki, wyrównuje i czerni sobie brwi, upina włosy wysoko nad czołem i w kok wkłada rogowy grzebień. Uśmiecha się do siebie w lustrze. Ma trzech służących: przytrzymują lusterko, wkładają w jej drobną rączkę pędzelki i szczoteczkę, pomagają jej wpiąć grzebień w kok. Dwóch z nich jest w czarnych pelerynach i w kapturze zasuniętym na głowę jak amerykańscy klanowcy z południowych stanów, trzeci ma twarz odkrytą, ale nigdy nie patrzy na swoją panią. Piękna kobieta jest kukiełką, jej potrójną służbą są lalkarze.

Wioślarz odpycha od brzegu swoją ciężką dżonkę, krytą płóciennym daszkiem. Prowadzi ją na pych, stoi na przechylonej w dół rufie, kiedy wiosło opiera się o dno, ciężar ciała przechodzi wolno na wysuniętą w przód i ugiętą prawą nogę, dżonka się posunęła, skrzydełko wiosła wychyliło się z wody, rufa podniosła do góry, ciężar ciała przeniósł na lewą, teraz wyprostował nogę. Jest gorąco, wioślarz wielką kolorową chustką obciera sobie twarz z potu, odpycha się wiosłem, ale zanadto się wychylił, dżonka poszła raptownie w przód, wioślarz wpadł do wody. Płynie teraz, ciężko mu idzie, bo musi długie i ciężkie wiosło trzymać w lewej ręce. Dogonił wreszcie unoszoną przez prąd dżonkę, przechylił, wdrapał się, schwycił wiosło. Nie było to łatwo, bo dżonka jest wysoka i musiał uczepić się burty lewą ręką i lewą nogą.

Wioślarz jest kukłą, poruszaną jak wszystkie lalki bunraku jednocześnie przez trzech operatorów. Pierwszy z nich z odkrytą twarzą unosi kukiełkę na swojej lewej ręce i prawą ręką prowadzi jej prawą rękę i palce; drugi operator, w czarnym kapturze, porusza lewą ręką lalki; trzeci, również z zakrytą twarzą, prowadzi jej nogi albo porusza kimonem, bo lalki kobiet nie mają nóg. Scena jest na całą szerokość sali, operatorzy poruszają się jakby w tunelu orkiestry, rampa zakrywa ich tylko po kolana; są dwa razy więksi od lalek. Na specjalnym podwyższeniu, tuż przed sceną, po jej prawej stronie, siedzą w uroczystych strojach akompaniator na samisenie i śpiewak-recytator. Samisen jest instrumentem szarpanym o trzech strunach. Nadaje przedstawieniu rytm i tempo. Trzej operatorzy, którzy razem prowadzą lalkę, muszą oddychać w tym samym tempie; samisen w bunraku jest dyrygentem oddechów. Recytator ma przed sobą pulpit z tekstem. Jest on jednocześnie: chórem i głosem lalek w recitativo, narracji śpiewanej albo ...

[czytaj dalej...]