Tadeusz Kantor

Tadeusz Kantor

Tadeusz Kantor urodził się 6 kwietnia 1915 roku w Wielopolu Skrzyńskim na ziemi tarnowskiej. "To było małe, typowe miasteczko na wschodzie, z dużym rynkiem, kilkoma nędznymi uliczkami" – wspominał po latach artysta. – "Po jednej stronie kościół, plebania i cmentarz, po drugiej – synagoga, ciasne uliczki żydowskie i również cmentarz, nieco inny. Obie strony żyły w zgodnej symbiozie"1. Kantorowski "pokój dzieciństwa", artystycznie zrekonstruowany i ożywiony potem w spektaklu Wielopole, Wielopole (1980), znajdował się na starej plebanii. Tam Tadeusz mieszkał z matką, Heleną z Bergerów, i starszą siostrą Zofią do 1921 roku. Ojciec, Marian Kantor, wiejski nauczyciel, w czasie pierwszej wojny światowej walczył w polskich formacjach wojskowych, a po ...

[czytaj biografię...]    [czytaj bibliografię...]    [powrót do listy haseł...]

TADEUSZ  KANTOR – sztuka XX wieku

Tadeusz Kantor był malarzem, rysownikiem, scenografem, reżyserem, twórcą instalacji, ambalaży, happeningów i wymyślonych przez siebie cricotages (działań o charakterze teatralno-happeningowym realizowanych przez aktorów teatru Cricot 2 – stąd nazwa), ale nade wszystko Artystą Teatru, w całym znaczeniu tego Craigowskiego określenia. Edward Gordon Craig zainicjował ruch przemian teatralnych, zwany w Polsce Wielką Reformą, a jego ogłoszony w 1905 roku manifest The Art of the Theatre dał początek procesowi autonomizacji przedstawienia teatralnego jako odrębnego dzieła sztuki, tym samym rozpoczął w teatrze dwudziesty wiek. Ostatni, niedokończony spektakl Tadeusza Kantora Dziś są moje urodziny, wystawiony w styczniu 1991 roku, podsumowywał historię minionego stulecia i stanowił zamknięcie tego wieku modernizmu i awangardy. Zrealizowana w 1975 roku, a potem grana na całym świecie (łącznie ponad 1500 razy) Umarła klasa stała się nie tylko przewrotnym spełnieniem idei Craiga – połączenia aktora z marionetą, lecz (co w miarę upływu czasu widać coraz wyraźniej) jedną z najważniejszych teatralnych realizacji dwudziestego wieku. Tadeusz ...

[czytaj dalej...]

Teatr Śmierci jest najbardziej znanym tekstem Tadeusza Kantora, jeszcze za jego życia ukazał się w kilkunastu przekładach. Manifest ten napisany został w roku prapremiery Umarłej klasy (1975), nie stanowi on jednak tylko komentarza do przełomowego w twórczości Kantora przedstawienia, ale wyraża stosunek artysty do sztuki w ogóle i jego pogląd na stan kultury artystycznej XX wieku.

Publikacja według: Tadeusz Kantor, Teatr Śmierci, w: tenże, Pisma, wybrał i opracował Krzysztof Pleśniarowicz, t. 2: Teatr Śmierci. Teksty z lat 1975-1984, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Ośrodek Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora Cricoteka, Wrocław – Kraków 2005, s. 13-22.

Tadeusz Kantor

Teatr  Śmierci

1

Postulat Craiga: przywrócić marionetę. Usunąć żywego aktora.

Człowiek – kreacja natury – jest obcym wtrętem w abstrakcyjnej strukturze dzieła sztuki.

Wedle Gordona Craiga, gdzieś na brzegach Gangesu do przybytku Boskiej Marionety kryjącej zazdrośnie tajemnice prawdziwego TEATRU wdarły się dwie kobiety. Pozazdrościły tej Doskonałej Istocie jej ROLI rozjaśniania umysłów ludzkich świętym uczuciem egzystencji Boga, jej SŁAWY; podpatrzyły jej Ruchy i Gesty, jej wspaniałe szaty, i lichą parodią zaczęły zaspokajać wulgarny smak pospólstwa. W chwili, gdy w końcu kazały wystawić sobie przybytek podobny do tamtego – narodził się znany nam aż za dobrze, do dziś trwający, nowoczesny teatr. Hałaśliwa Instytucja Użyteczności Publicznej. Razem z nią pojawił się również i AKTOR. Na obronę swojej sprawy Craig powołuje się na opinie Eleonory Duse: "aby ocalić teatr, trzeba go zniszczyć, trzeba, by wszyscy aktorzy i aktorki wymarli na dżumę... to oni uniemożliwiają sztukę..."

2

Wersja Craiga: Człowiek-aktor ruguje marionetę, zajmuje jej miejsce, co staje się powodem upadku teatru.

Jest coś imponującego w postawie tego wielkiego Utopisty, gdy mówi: "domagam się z całą powagą powrotu wyobrażenia nadmarionety do teatru... a gdy się pojawi, ludzie znowu jak dawniej będą mogli czcić szczęście Bytu, a ŚMIERCI oddadzą boski radosny hołd..." Craig, w myśl estetyki SYMBOLIZMU, uważał człowieka, poddanego nieobliczalnym emocjom, namiętnościom, a w konsekwencji przypadkowi – za element kompletnie obcy jednorodnej naturze i strukturze dzieła sztuki, burzący jego zasadniczą cechę: spoistość.

Zarówno idea Craiga, jak i imponująco w swoim czasie rozbudowany program symbolizmu, miały za sobą w dziewiętnastym wieku odosobnione i niezwykle zjawiska zapowiadające nową epokę i nową sztukę: Heinrich von Kleist, Ernst Theodor Amadeus Hoffmann, Edgar Allan Poe... O sto lat wcześniej Kleist, z tych samych powodów co Craig, żąda zastąpienia aktora przez marionetę, uważając organizm ludzki poddany prawom NATURY za obcy wtręt w Fikcji Artystycznej powstającej na zasadzie Konstrukcji i Intelektu. Dochodzą do tego zarzuty pod adresem ograniczonych możliwości fizycznych człowieka oraz oskarżenie świadomości nieustannie kontrolującej, wykluczającej pojęcia wdzięku i piękna.

3

Od romantycznej mistyki manekinów i sztucznych kreacji człowieka XIX wieku – do racjonalizmu abstrakcji XX stulecia.

Na, wydawałoby się, bezpieczną drogę, którą kroczył człowiek Oświecenia i Racjonalizmu, wychodzą z ciemności nagle i coraz liczniej ...

[czytaj dalej...]