Karol Irzykowski

Karol Franciszek Irzykowski urodził się 25 stycznia 1873 w Błaszkowej pod Jasłem w zubożałej rodzinie ziemiańskiej. Do gimnazjum uczęszczał w Brzeżanach, gdzie przeniósł się jego ojciec po sprzedaży rodzinnego majątku, potem w Złoczowie. W 1887 roku zamieszkał we Lwowie. Tam w latach 1889-1893 studiował germanistykę na Wydziale Filozoficznym C.K. Uniwersytetu im. Cesarza Franciszka I. Podjął pracę nauczyciela gimnazjalnego, jednak dydaktykę utrudniała mu wada wymowy. Jąkanie się („fizyczna zmora, która […] obniża skalę należnego mi życia o połowę” [Winklowa, t. I, s. 318]) często zresztą przywołuje się w biografiach pisarza jako powód jego wycofania czy też zdystansowania w relacjach towarzyskich. Zaangażował się w literackie życie Lwowa (przyjaźnił ...

[czytaj biografię...]    [czytaj bibliografię...]    [powrót do listy haseł...]

KAROL IRZYKOWSKI – krytyk wobec kultury

Karol Irzykowski był twórcą i krytykiem literatury, a obie te dziedziny ściśle ze sobą wiązał. W utworach literackich widział bowiem teksty problemowe, narzędzia swoistego poznania, a krytykę z kolei uznawał za praktykę twórczego odczytywania tekstu literackiego, stanowiącego kontynuację procesu poznawczego zainicjowanego przez twórcę.

Już jego pierwsza powieść Pałuba, opublikowana wraz z opowiadaniem Sny Marii Dunin (1903) została zauważona dzięki przychylnej recenzji Ostapa Ortwina, znanego krytyka lwowskiego. Przyjęto ją jednak z mieszanymi uczuciami, powszechnie niezrozumiana, miała też swoich gorących zwolenników. Jej recepcja jest zresztą modelowa dla odbioru dzieł Irzykowskiego. Pałuba jest meta-powieścią, podobnie jak teksty krytyczne Irzykowskiego były zarazem wypowiedziami o roli i zadaniach krytyki. Sam pisarz określał ją jako „powieść z przypisami”, w której pojawiają się „1) fakta; 2) zdania, teorie, jakie o tych faktach mają działające osoby; 3) dialektyka samych faktów, tj. różne inne możliwe sposoby pojmowania ich, których osoby ...

[czytaj dalej...]

Niezrozumialcy (Teoria niezrozumiałości o ile można zrozumiale wyłożona) Irzykowskiego tylko pozornie podejmują kwestię formy dzieła, jego techniki artystycznej. W istocie autor dowodzi, że kategoria „niezrozumiałości” leży u podstaw wszelkich poznawczych aktywności człowieka (jako prowadzących do „rozumienia”), z punktu widzenia utworu natomiast jest niezbędna, by spełniał on przypisywaną mu funkcję przekształcenia sposobu postrzegania świata – przez dekompozycję jego dotychczasowego obrazu i propozycję nowej organizacji.

Przedruk według: Karol Irzykowski, Czyn i słowo. Pisma pod red. Andrzeja Lama, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1980, s. 465–483.

Fragment z Dziesiątej Muzy pokazuje, że koncepcja Irzykowskiego jest odkrywcza, wyłożona przy tym z pasją. Pozostaje jedynie żałować, że nie weszła w międzynarodowy obieg wtedy, gdy powstała i mogła być inspirująca. Książka ta stanowi znakomitą demonstrację idei krytyki kultury Irzykowskiego, zrealizowaną na dodatek poza polem literatury – autor odrzuca to, co w kinie zrozumiałe (bo kojarzone z „życiem” lub wcześniejszymi formami sztuki), obnażając jego „niezrozumiałość” (to, co nowe), a zarazem ukazując, w jaki sposób, dzięki kinu, świat człowieka na nowo jest komponowany i organizowany.

Przedruk według: Karol Irzykowski, Dziesiąta muza. Zagadnienia estetyczne kina. Oraz pomniejsze pisma filmowe, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1982. Fragmenty rozdziałów „Królestwo ruchu” (s. 12–22) oraz „Człowiek i materia” (s. 48–52).

Skróty zaznaczono (...).

Karol Irzykowski

NIEZROZUMIALCY (Teoria niezrozumiałości o ile można zrozumiale wyłożona)

 

Coraz częściej zdarza mi się czytać niezrozumiałe płody z zakresu beletrystyki lub krytyki. Trenowałem się był dawniej w lekturze tego rodzaju i już np. zdawało mi się, że rozumiem pisma najzawilszego z naszych zawilców, St. Lacka, rzeczywiście zaś nauczyłem się „rozumieć” Momberta i rozkoszować jego utworami. Każdy miesiąc jednak przynosi mi nowe upokorzenie na tym polu. Nie rozumiem! I zdaje mi się, że skądciś dolatuje mnie chór męczenników: Nie rozumiemy! gdy tymczasem autor, widząc tę solidarność czytelników, uśmiecha się z wyższością, klasycznym gestem owija się jeszcze mocniej w pelerynę pogardy i niebawem znika w mgle tajemniczej.

Trzeba więc raz starać się zrozumieć, jeśli już nie niezrozumialców; to przynajmniej niezrozumiałość. Kwestia ta dzięki niebywałemu zróżniczkowaniu się naszej literatury w ostatnim dziesięcioleciu stała się bardzo aktualną. Nie będzie to chyba paradoksem, jeżeli powiem, że sama możliwość postawienia takiej kwestii świadczy o wysokim poziomie naszej literatury. A jest to kwestia i literacka, i społeczna zarazem, chodzi tu bowiem o prawa autora i o prawa czytelnika.

I

Otóż po pierwsze niezrozumiałość może być wynikiem pewnej metody literackiej, której bezwzględnie odrzucać nie można. Metodę tę wynaleziono w Niemczech jako konsekwentne uzupełnienie naturalizmu. Naturalizm Zoli odbijał rzeczywistość zewnętrzną, naturalizm ...

[czytaj dalej...]