Witold Gombrowicz

Witold Gombrowicz

Witold Gombrowicz urodził się w 1904 roku w Małoszycach, w rodzinie ziemiańskiej. W Warszawie ukończył szkołę i w 1927 studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim; studiował także filozofię i ekonomię w Paryżu. Od roku 1934 pisywał recenzje literackie. Debiutował w 1933 tomem opowiadań Pamiętnik z okresu dojrzewania; w 1937 ukazała się pierwsza powieść – Ferdydurke i w 1938 pierwszy dramat – Iwona, księżniczka Burgunda.

W sierpniu 1939 wyjechał na wycieczkę statkiem do Argentyny, gdzie zastała go wojna i gdzie mieszkał do 1963 roku. W 1950 roku nawiązał korespondencję z redaktorem „Kultury”, Jerzym Giedroyciem. W Paryżu w 1953 wydane zostały Trans-AtlantykŚlub w jednym tomie; w tym samym ...

[czytaj biografię...]    [czytaj bibliografię...]    [powrót do listy haseł...]

WITOLD GOMBROWICZ – „ja” wobec kultury

Witold Gombrowicz był przede wszystkim pisarzem, twórcą dramatów i powieści. Dopiero w dalszej kolejności – filozofującym eseistą, który zresztą bardzo protestował, kiedy jego myśl próbowano zamknąć w system. Podkreślał: „Nie jestem specjalistą od myślenia” (I,34), głosił: „filozofia musi być klęską” (I,286), drwił: „życie śmieje się z rozumu” (I,292). Co nie zmienia faktu, że w Dzienniku, z którego pochodzą cytowane zdania, pozostawił całkiem spójny wykład poglądów na temat miejsca jednostki ludzkiej w kulturze i w zbiorowości. I że te właśnie poglądy spotykały się z bardzo żywym oddźwiękiem, choć początkowo ich droga do czytelników była nieprosta, bo Dziennik przez długie lata pozostawał w Polsce z mniejszą lub większą konsekwencją zakazany.

Zrekonstruujmy te poglądy. W najbardziej elementarnym sensie: tym, co mi jest dane bezpośrednio i nie do zakwestionowania, jest moja egzystencja, moje bycie-w-świecie i bycie-w-czasie. Pisał: „gdy już nie ma czego się uczepić, człowiek może ...

[czytaj dalej...]

Wszystkie wybrane fragmenty pochodzą z kolejnych tomów Dziennika, według wydania Dzieł, tomy VII-IX, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1986. Fragmenty z Dziennika 1953-1956 dotyczą stosunku literatury europejskiej do komunizmu (s.29-32 i 34-36) i opinii Gombrowicza o egzystencjalizmie (s.284-287). Fragmenty z Dziennika 1957-1961 mówią o cierpieniu zwierząt i ludzi (s.52-54 i 107-110) i znowu o relacji między sztuką a komunizmem (s.274-276). Fragmenty z Dziennika 1961-1966 zdają sprawę z przerażenia pisarza masowością w społeczeństwie i w sztuce (s.23-24 i 117-118), ilustrują jego ambiwalentny stosunek do Niemców (s.149-153) i jego opinię o współczesnej humanistyce (s.231-233).

Witold Gombrowicz
Dziennik 1953-1956 (fragmenty)

1953. II [...]

Środa

Miłosz jest pierwszorzędną siłą. To pisarz o jasno określonym zadaniu, powołany do przyśpieszenia naszego tempa, abyśmy nadążyli epoce — i o wspaniałym talencie, znakomicie przystosowany do wypełnienia tych przeznaczeń swoich. Posiada on coś na wagę złota, co nazwałbym „wolą rzeczywistości”, a zarazem wyczucie punktów drastycznych naszego kryzysu. Należy do nielicznych, których słowa mają znaczenie (jedyne co może go zgubić, to pośpiech).

Ale pisarz ten przetworzył się obecnie w speca od Kraju, a zatem i od komunizmu. Tak jak rozróżniłem Miłosza Wschodniego i Zachodniego, tak też może należałoby zrobić rozróżnienie między Miłoszem, pisarzem „absolutnym”, a Miłoszem, pisarzem obecnego tylko momentu dziejowego. I właśnie Miłosz Zachodni (to jest ten, który w imię Zachodu osądza Wschód) jest Miłoszem mniejszego kalibru i bardziej doraźnym. Miłoszowi Zachodniemu można postawić szereg zarzutów, które dotyczą właściwie całego tego odłamu literatury dzisiejszej, żyjącej jednym tylko problemem: komunizm.

Pierwszy zarzut taki: że oni przesadzają. Nie w tym znaczeniu że wyolbrzymiają niebezpieczeństwo, ale w tym, że nadają tamtemu światu cechy demonicznej nieomal wyjątkowości, czegoś niebywałego a zatem i zaskakującego. A to podejście nie da się pogodzić z dojrzałością — która, znając istotę życia, nie pozwala się zaskoczyć jego zdarzeniom. Rewolucje, wojny, kataklizmy — cóż znaczy ta pianka w porównaniu z fundamentalną grozą istnienia? Mówicie, że dotychczas czegoś podobnego nie było?

Zapominacie, że w najbliższym szpitalu dzieje się nie mniejsze okrucieństwa. Mówicie, że giną miliony? Zapominacie, że miliony giną bez przerwy, bez chwili wytchnienia, od początku świata. Przeraża was i zdumiewa tamta groza, ponieważ wyobraźnia wasza zasnęła i zapominacie, że o piekło ocieramy się na każdym kroku.

Jest to ważne — gdyż komunizm może być skutecznie osądzony tylko z punktu widzenia najsurowszej i najgłębszej egzystencji, nigdy — z punktu widzenia życia powierzchownego i złagodzonego — mieszczańskiego. Ponosi was, właściwa artystom, chęć wyjaskrawienia obrazu, nadania mu możliwie największej wyrazistości. Stąd literatura wasza jest wyolbrzymianiem komunizmu i budujecie w wyobraźni zjawisko tak potężne i tak ...

[czytaj dalej...]