Maria Dąbrowska

źródło: commons.wikimedia.org

Maria Dąbrowska

Maria Dąbrowska (z domu Szumska) urodziła się 6 października 1889 roku w Russowie koło Kalisza. Była działaczką społeczną, publicystką i eseistką, wybitną pisarką polską wieku XX. Pochodziła ze zubożałej rodziny szlacheckiej, jej ojciec Józef Szumski, w młodości powstaniec 1863 roku, pracował jako zarządca cudzych majątków. Uczyła się najpierw w Kaliszu, a potem w Warszawie, studiowała w Lozannie (nauki przyrodnicze) i w Brukseli (socjologię i ekonomię). Związana z ruchem niepodległościowym, po powrocie do kraju (1911) prowadziła intensywną działalność publicystyczna i społeczną, zwłaszcza w oświacie i spółdzielczości. Kształtowała się w kręgu świetnej ówczesnej formacji inteligencji, „mędrców” takich jak E. ...

[czytaj biografię...]    [czytaj bibliografię...]    [powrót do listy haseł...]

MARIA DĄBROWSKA – między Abramowskim a Conradem

Maria Dąbrowska była pisarką o wyjątkowej samowiedzy. Jak wolno sądzić przemyślała, i to jeszcze przed debiutem, doświadczenie intelektualne i artystyczne zarówno polskiego pozytywizmu, jak i modernizmu. Rozmyślnie i przenikliwie odnosiła się w swoich pismach eseistycznych i w dziennikach do wybitnych pisarzy i myślicieli. Miała nie tylko własną koncepcję sztuki pisarskiej, ale i sensu sztuki w ogóle, a także wizję świata, której potrafiła nadawać nie tylko oryginalny kształt artystyczny, ale i określać ją dyskursywnie. Autorka Nocy i dni była intymnie zżyta, zapewne od lat studenckich, z kluczową problematyką filozoficzną swojego czasu, a jej dyskretne i oszczędne odwołania do myślicieli (Abramowskiego, Bergsona, Brzozowskiego, Carlyle’a, Emersona, Kanta, Marksa, Schopenhauera, Nietzschego) są celowe i celne. Nie ma tu inkrustacji ani deklamacji, mamy do czynienia z pisarzem, który problematykę myśli pojął i przyjął, czyniąc ją składnikiem własnego widzenia świata. Słowem – Dąbrowska mówi ...

[czytaj dalej...]

Przedstawiamy tutaj dwa eseje Marii Dąbrowskiej, z których jeden prezentuje najbardziej wyraziście jej koncepcję sztuki, a drugi jej wizję świata. Pierwszy, pod tytułem Na marginesie nie drukowanej polemiki został opublikowany pierwotnie w „Marchołcie”, r. 1935/6, z. 3, s. 434-448 (nadbitka: Warszawa 1936). Był odpowiedzią na polemiki, jakie wywołała wcześniejsza rozprawa autorski pt. Zawód literacki jako służba społeczna (pierwodruk: „Marchołt”, 1934/35 z. 4, s. 604-630, nadbitka: Warszawa 1935). Przedruk według wydania: Maria Dąbrowska, Pisma rozproszone, pierwsze wydanie książkowe pod redakcją i z przypisami Ewy Korzeniewskiej, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1964, t. II, s. 99 – 115.

Użyto tytułu pierwszego eseju (Zawód literacki jako służba społeczna), napisanego przez Dąbrowską w tej samej dyskusji, ponieważ tytuł oryginalny jest zrozumiały tylko w kontekście całej dyskusji. Skróty zaznaczono: (...).

Esej Conradowskie pojęcie wierności jest najważniejszą wypowiedzią Dąbrowskiej nie tylko w powojennym „sporze o Conrada”, ale także w całej jej „conradologii”. Jest też najbardziej rozwiniętą własną wypowiedzią eseistyczną. Pierwodruk w dwutygodniku literacko-społecznym „Warszawa”, 1946, nr 1, s. 148-163. Przedruk według wydania: Maria Dąbrowska, Szkice o Conradzie, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1950, s. 148-163.

Zachowano pisownię oryginalną. Skróty zaznaczono: (...).

Maria Dąbrowska
ZAWÓD LITERACKI JAKO SŁUŻBA SPOŁECZNA

(...)

2.

Niemało wątpliwości wzbudziło moje wysunięcie kryterium estetycznego, jako wyłącznie miarodajnego w stosunku do literatury pięknej. Jedni ze względu na płynność i problematyczność tego kryterium widzieli w jego przyjęciu niebezpieczeństwo wywrócenia wszystkich kryteriów na rzecz bałamutnej dowolności lub retorycznej formalistyki. Twierdzili nadto, że każdy, czy to pojedynczy człowiek czy instytucja (Kościół, państwo, ugrupowanie ideowe), ma prawo rozpatrywać i zalecać dzieła sztuki według odpowiednich dla siebie kryteriów. Każdy ma prawo — jeśli nie rzeczowe, to w każdym razie moralne — ustanawiać pewnego rodzaju indeks, każdy zresztą nawet w swej domowej bibliotece indeks taki stosuje prawie bezwiednie. I to nie z punktu widzenia czysto estetycznego, ale zgodnie ze swym ogólnym na świat poglądem. „Czyste” bowiem ani absolutne kryterium estetyczne nie istnieje, to zaś względne, które istnieje, nie wyczerpuje naszego stosunku do literatury pięknej.

Inni występowali przeciw mojemu kryterium estetycznemu z obrzydzenia do słowa „estetyzm” używanego w sensie kultu wirtuozostwa formy. Sprowadzało się to do tego samego wskazania już nie tylko na zmienność, ale na ubóstwo, choćby najtrwalej sformułowanej, estetyki w stosunku do różnorakiej zawartości dzieł literatury, a nawet w stosunku do uczucia piękna, tak przerośniętego emocjami moralnymi i społecznymi.

W obu tych stanowiskach jest wiele słuszności, której też wcale w moim artykule nie negowałam. Zdawało mi się nawet, że porobiłam w nim konieczne zastrzeżenia, mogące przy uważniejszym czytaniu ...

[czytaj dalej...]