Aleksander Brückner

Aleksander Brückner urodził się 29 stycznia 1856 roku w Tarnopolu. Pochodził z rodziny niemieckich kolonistów, która w XVIII w. uległa spolszczeniu. W roku 1872 ukończył z odznaczeniem gimnazjum we Lwowie, następnie zaś studiował slawistykę w tymże mieście (1872-1875), a potem w Lipsku i Berlinie (1876-1878). Habilitował się w roku 1878 w Wiedniu, a od 1881 do 1924 roku był profesorem na katedrze języków i literatur słowiańskich Uniwersytetu Berlińskiego. W Berlinie pozostał również jako emeritus, aż do śmierci, która nastąpiła 24 maja 1939 roku. Przez bez mała sześćdziesiąt lat żył tam w zupełnym niemal osamotnieniu. Prawie nigdy nie podróżował. Nie utrzymywał kontaktów z niemieckim środowiskiem naukowym (profesorowie niemieccy wspominali, że wręcz ich unikał). Ożenił się późno, po ...

[czytaj biografię...]    [czytaj bibliografię...]    [powrót do listy haseł...]

ALEKSANDER BRÜCKNER -  przez językoznawstwo do kulturoznawstwa

Niechętny Brücknerowi uczony, Julian Krzyżanowski, tak zakończył poświęcone mu hasło w Literaturze polskiej. Przewodniku encyklopedycznym: "Wspaniały polihistor i erudyta, pisał szybko i raczej dla siebie niż dla swego odbiorcy. Sam doskonale zorientowany – mimo wielu nieuniknionych omyłek i błędnych hipotez – w labiryntach dawnej kultury, nie dbał o sporządzenie klucza umożliwiającego orientację w jego wędrówkach i odkryciach naukowych. Stąd badacz obszarów przezeń odkrywanych na każdym szlaku trafia na ślady jego kroków, ale stale musi je kontrolować, bo nader często ślady te są zawodne. Inna rzecz, że wędrówka tropami tego wielkiego inicjatora naukowego zawsze jest owocna, nawet bowiem stwierdzenie jego omyłek otwiera zwykle nowe horyzonty poznawcze".

Zdania te dobrze ujmują istotę dzieła Brücknera, przynajmniej w jego  tekstologicznym wymiarze. Ten uczony, którego dorobek porównywano do dorobków całych instytucji naukowych, w ciągu ponad sześćdziesięciu lat swojego życia intelektualnego nigdy nie uznał, że dotarł do ostatecznego obrazu któregokolwiek ze zjawisk historyczno-kulturowych, jakie ...

[czytaj dalej...]

Zamieszczamy pierwszy rozdział książki Aleksandra Brücknera Z dziejów języka polskiego. Studia i szkice, Lwów-Warszawa 1903. Jest on reprezentatywnym przykładem częstego u autora łączenia szczegółowej wiedzy historycznej, w tym zwłaszcza etymologicznej, z refleksją o współczesnym stanie kultury polskiej. Zawiera jednocześnie – jako jeden z bardzo niewielu tekstów Brücknera – pewne wypowiedzi na temat kultury jako całości, jako żywotnego systemu wzajemnych powiązań, którego najważniejszym organem jest słowo. Widać tu też wyraźnie charakterystyczne cechy stylu pisarskiego autora – wywód naukowy ma potoczystość i jędrność szlacheckiej gawędy, a ciśnienie intelektualne, każące uczonemu dzielić się z czytelnikiem jak największą wiedzą, sprawia, że wywód ów momentami przechodzi w etymologiczną glosolalię, w której trudno rozpoznać główną myśl. Z drugiej strony – jest to także swoiste solilokwium, wydaje się bowiem, że jedynym odbiorcą, jakiego Brückner uwzględniał pisząc ten tekst i wiele innych, był on sam. Jak wszędzie, tak i tu w najmniejszym stopniu nie zadbał o ugruntowanie swoich stwierdzeń w aparacie źródłowo-bibliograficznym, chociaż niemal w każdym zdaniu figurują sądy, których udokumentowanie wymagałoby co najmniej sporego przypisu.

Dawność i znaczenie języka polskiego, w: Z dziejów języka polskiego. Studia i szkice, Lwów-Warszawa 1903, s. 3-47. Pisownię i interpunkcję uwspółcześniono, ujednolicono konwencje zapisu.

Aleksander Brückner

Dawność i znaczenie języka polskiego

 

Znaczenie języka jako probierza oświaty. – Bogactwo jego u nas. – Zasoby obce. – Słowa dawne i gwarowe. – Wpływ języka polskiego na ościenne, pruski, litewski, ruski,--Wysoki stan naszej literatury.

Żyjemy w chwilach ostrych walk narodowościowych. Zawiodły dawne nadzieje przyjaciół ludzkości. Zdawało się niegdyś, że skoro ludzkość (mówię tu o kulturalnej) przeboleje walki religijne i stanowe, skoro wolność sumienia i zniesienie przywilejów się osiągnie, że zapanuje spokój i braterstwo. Stało się inaczej. Pokazało się, że walki o wiele ostrzejsze ten sam organizm trawią, walki narodowościowe i społeczne, idące albo luzem, albo, jak we wschodniej Galicji, splatające się razem.

Walki narodowościowe, by o nich tylko wspomnieć, spowodowały i wytworzyły najdziwniejsze stosunki. I tak np. ludy małe, których kultura od wczoraj się liczy, u których ten pokost kultury jeszcze nie obeschł należycie, te ludy puszą się i buńczuczą, przypisują sobie jakieś zasługi, znaczenie, powołują się na przeszłość, prawią o przyszłości, roją marzenia, a wszystko w rażącej sprzeczności z prawdą dziejową, z rolą ich skromniutką. Odwrotnie ludy, które rzeczywiście kulturę tworzyły wraz z innymi, przedstawiają sobie, jakoby były jedynymi twórcami tej kultury, jakby tylko z ich apteczki, wedle ich recept, wydawano po trosze tej kultury – i nam, którzyśmy zawsze w kulturze europejskiej żyli, z zasobów jej zawsze bezpośrednio czerpali i już w XVI wieku innym narodom, najoświeceńszym nawet, kroku dotrzymywali.

Wobec takich stosunków, wobec chełpliwości i buty wielkich i małych, należy nam, dyktuje to instynkt samozachowawczy, od czasu do czasu rzucać wstecz spojrzenia, obliczać ...

[czytaj dalej...]